2009-06-01

Owczarnia - Sopot - Gdynia

Media huczały o brzydkiej pogodzie jaka miała mieć miejsce w ostatni dzień maja, ale jak tylko zobaczyliśmy z rana bezchmurne niebo za oknem to już wiedzieliśmy, że szykuje się kolejny wypad rowerkiem. Na ten dzień planowałem co prawda inną wycieczkę, ale okazało się, że pomysł Ani nie był taki zły. Wybraliśmy się w niedzielę do Gdyni.
mapa pochodzi z http://geoportal.gov.pl




Ruszyliśmy z Owczarni (S) w kierunku Centrum Handlowego Osowa (1). Nie było mowy o zakupach tego dnia, bowiem obchodziliśmy Zielone Świątki, a dzień ten jest ustawowo wolny od pracy. Dlatego zabraliśmy ze sobą większą porcję wody niż zwykle.


Do Sopotu obraliśmy trasę identyczną jak w przypadku poprzedniej wycieczki i jeśli chodzi o ten kawałek zapraszam do lektury tamtego wpisu. Trasa zmienia się po zjeździe ul. Reja (piękny jest ten kawałek, czasem warto trochę zwolnić i podziwiać otaczającą przyrodę) i dojechaniu do skrzyżowania z ul. Armii Krajowej (2). Wzdłuż tej właśnie ulicy przechodzi ścieżka rowerowa, którą podążyliśmy skręcając na skrzyżowaniu w lewo. Ścieżką przyjdzie nam pedałować pod górkę, ale jest to bardzo małe nachylenie, słabo wyczuwalne. Nie potrzeba wielkiego wysiłku.


Ścieżką docieramy do akademickiego serca Sopotu. W jednym miejscu stoi kilka budynków Uniwersytetu Gdańskiego - Wydział Zarządzania (do którego miałem przyjemność uczęszczać swego czasu), Wydział Ekonomii, Biblioteka Uniwersytetu (nie wiem czy jeszcze działa, bo nowoczesna biblioteka powstała na gdańskim Przymorzu) oraz akademik. Zrobiliśmy sobie krótki postój w Parku Sanitariuszki Inki (3 - zdjęcia poniżej), w którym znajduje się pomnik Armii Krajowej. Park znajduje się vis a vis Wydziału Zarządzania.
Po krótkim odpoczynku (chociaż tak na prawdę nie było po czym odpoczywać, zatrzymaliśmy się w tym miejscu z sentymentu) wróciliśmy na ścieżkę drogową i pojechaliśmy nią, mijając wcześniej wspomniane budynki Uniwersytetu Gdańskiego, aż do ul. Niepodległości (4). Ścieżka prowadziła nas dalej wzdłuż głównej arterii miasta aż wyprowadziła z Sopotu. Zaraz po przekroczeniu granicy z Gdynią czeka nas zjazd ze ścieżki w boczną dróżkę prowadzącą do lasu (5). Trzeba być bardzo uważnym, żeby tego zjazdu nie przeoczyć i nie pognać dalej ścieżką rowerową. Przy zjeździe usytuowany jest drogowskaz informujący o tym, że skręcając w prawo dotrzemy do mola (nie sopockiego, ale w gdyńskim Orłowie). Czeka nas jazda leśną drogą wśród malowniczych wzgórz. W dole płynie potok Swelina, który w okresie międzywojennym wyznaczał granicę między Polską a Wolnym Miastem Gdańsk. Widok jest niesamowity (zdjęcia poniżej nie oddają uroku tego miejsca, to trzeba zobaczyć na własne oczy). Jadąc tędy trzeba uważać na wystające korzenie i przede wszystkim strome zbocze z naszej prawej strony.
Malowniczą pagórkowatą dróżką docieramy do klifu (ale to jeszcze nie ten słynny redłowski klif) skąd rozpościera się przepiękny widok na Zatokę Gdańską (6 - zdjęcia poniżej). Na zdjęciu udało mi się uchwycić też ptaka (na początku myślałem, że to kruk, ale na zdjęciu wyraźnie widać, że nie... a nie odważę się określić co to za gatunek), który jak się okazało przy przeglądaniu zdjęć, ma złamane skrzydło.
Jadąc dalej czeka nas zjazd i dalej trasa prowadzi nas leśną drogą (z czasem pojawia się wysłużony już asfalt) wzdłuż plaży. Droga doprowadza nas do schodków, którymi musimy wspiąc się na górę i które wyprowadzą nas na Promenadę Królowej Marysienki (7 - zdjęcia poniżej)- idealne miejsce na spacery. Stąd również zostaniemy uraczeni przepięknym widokiem na Zatokę Gdańską. Przy dobrej pogodzie dostrzec można mierzeję helską. Promenadą dojdziemy na orłowskie molo. Wizytę na nim jednak sobie odpuściliśmy, bo jak się okazało trafilismy na Dni Orłowa i panował tam niewyobrażalny tłok. Czym prędzej więc pognaliśmy dalej.
Przy Tawernie Orłowskiej można odbić w lewo i skierować się uliczką wzdłuż lasu, by później weń wjechać. Nie znam tej drogi ale podobno można tą trasą rowerową dotrzeć nad bulwar w Gdyni. My zdecydowaliśmy się na spacer plażą ponieważ zależało nam na dojściu do Cypla Redłowskiego. Jeśli nie macie takich zamiarów to chyba faktycznie wygodniej będzie, mimo (jak mniemam po widoku góry) podjazdów, przejechać się wspomnianą wcześniej trasą. Decydując się na spacer (bo o jeździe nie ma mowy) plażą musicie być przygotowani na mnóstwo kamieni. Plaża jest po prostu nimi zasypana. Później już jest lepiej i można się pokusić o jazdę. Nie żałujemy jednak wybranej drogi. Widok klifu z Cypla Redłowskiego (8 - zdjęcie poniżej) robi wrażenie, zwłaszcza jak się pod nim stanie. Po minięciu cypla rozpościera się ładny widok na panoramę gdyńskiego nabrzeża.
Pieszo dotarliśmy do Bulwaru Nadmorskiego (9), na którym wytyczona już była ścieżka rowerowa, która kończy się po dotarciu do Śródmieścia Gdyni (10). Panował tu niesamowity zgiełk i tłok - nasilony zapewne zamkniętymi marketami oraz zbliżającym się Dniem Dziecka. Dlatego też w drodze na Dworzec PKP (M), gdzie kończy się nasza wycieczka, musieliśmy rowery prowadzić.


Na koniec jeszcze jedno zdjęcie, zrobione już w pocią... właściwie to w autobusie szynowym, który z Gdyni Głównej Osobowej kursuje do Kościerzyny. Autobus wyposażony jest w 6 zaczepów na rowery - idealne rozwiązanie dla rowerzystów, zwłaszcza na tej trasie. W okolicach Kościerzyny jest przecież gdzie rowerem poszurać. Tym bardziej, że za przewóz rowerowy płacimy... symboliczną złotówkę.
Podsumowując:

Trasa na spokojny rodzinny wyjazd idealna. Niezbyt wymagająca, bardzo malownicza (ul. Reja w Sopocie i cały odcinek w Gdyni). Do Gdyni pedałujemy po drogach asfaltowych bądź brukowanych ścieżkach rowerowych), w Gdyni to głównie leśna trasa oraz piasek (i kamienie :/ ) plażowy.


Statystyka:

  • długość: 20 km
  • czas jazdy: 2 godziny
  • średnia prędkość: 12 km/h

Warunki pogodowe:

  • lekki wiaterek
  • słonecznie
  • ciepło
GPS:

4 komentarze:

Flash pisze...

Spacerową sugeruję przeciąć przejściem dla pieszych i do Reja udać się tak, jak biegnie szlak żółty turystyczny.

Pozdrawiam

Szy. pisze...

Hej, gdzie kolejne wypady? :)

A - moim skromnym zdaniem - czytelniej dla nas odwiedzających byłoby zamieszczać trasy wycieczek na przykład via Bikemap, skoro posługujesz się śladem GPS...

Pozdrawiam, do spotkania gdzies tam... :)

Micho pisze...

Cześć Szy, chwilowo zaprzestałem wprowadzania, co nie znaczy, że nie pojawią się wkrótce. Z lekka rower mi się uszkodził i mam chwilowy brak funduszy, by coś z nim zrobić.

A czemu nie bikemap? Sam używam GPSies i w momencie jak się na niego decydowałem, to umożliwiał pobranie śladu GPS w formacie gpx. Nie widziałem takiej opcji na bikemap.

Szy. pisze...

:), miałem na myśli jakąkolwiek mapę eksportowaną na zewnątrz, poza Blogspot i ten obrazek z Geoportalu wyżej :)

... ale obawiam się, że nie zauważyłem mapy z GPSies którą masz, przepraszam :] Bardziej rozbudowanego niż GPSies serwisu chyba nie widziałem.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails