2010-05-01

Gdańsk - Olszynka - Wiślinka - Sobieszewo

Na pierwszy dzień maja zaplanowałem dłuższą wycieczkę. Razem z Anią wybraliśmy się dziś na gdańską wyspę Sobieszewo. Opis trasy przedstawiam od ulicy Ogarnej w Gdańsku Głównym, mimo, że nasza wyprawa zaczęła się w Owczarni. Ale nie warto pisać o dość monotonnej trasie przez miejską ścieżkę rowerową. Znacznie ciekawiej było w dalszej części trasy.


Dystans opisanej trasy: 36 km

W nawiasach podane są punkty zaznaczone na mapie.
Z powyższej mapy można pobrać zapis śladu GPS.
Wycieczkę zaczynamy na ulicy Ogarnej, którą prosto jak po sznurku dojeżdżamy do Krowiej Bramy prowadzącą na Krowi Most (1).
Wikipedia.pl
Brama Krowia
- jedna z najstarszych bram wodnych w Gdańsku, u wylotu ul. Ogarnej.
Została wybudowana w XIV wieku. Nazwa najprawdopodobniej pochodzi od drogi, którą pędzono bydło. Na początku XX wieku władze miejskie zdecydowały o całkowitej przebudowie budynku i z gotyckiej przerobiono ją na historyzującą. Mimo iż brama w czasie II Wojny Światowej nie ucierpiała zbyt mocno, podjęto decyzję o jej wyburzeniu i odbudowaniu w stylu w jakim była przed przedbudową. Wykorzystano do tego istniejące średniowieczne fragmenty.
Ania na Moście Krowim w Gdańsku
Widok z Mostu Krowiego na Most Zielony

Następnie skręcamy w lewo w ulicę Chmielną i po chwili w prawo. Dojeżdżając do ulicy Motławskiej skręcamy znów w lewo. Ulicą Stągiewną, a następnie ulicą Długie Ogrody dojeżdżamy do węzła z Elbląską. Po drodze mijamy kościół p.w. św. Barbary (2). Na skrzyżowaniu przechadzamy się podziemnym tunelem na drugą stronę i kontynuujemy jazdę do ulicy Zawodników.
Kościół p.w. św. Barbary

Po prawej stronie mijamy stadion żużlowy, na którym swoje mecze rozgrywa GKS Wybrzeże (3). Zaraz za mostem skręcamy w lewo i ulicą Osiedle dojeżdżamy do mocno dziurawej i niewygodnej ulicy Zawodzie. Czeka nas spory kawałek po asfaltowych wertepach oraz dwa przejazdy kolejowe. Kawałek dalej skręcamy na wał, którym pokręcimy aż do samej Rafinerii Gdańskiej. Po prawej stronie mijamy bardzo ciekawy obiekt. Jest to bunkier z 1943 roku (4).
Wikimapia.org:
Żelbetowy, kilkukondygnacyjny schron (A-Werk - grubość stropu ponad 4 m.) zapasowej elektrowni, wyposażonej w kilka potężnych agregatów prądotwórczych, awaryjnie mogących zasilać Gdańsk po nalotach bombowych, w razie uszkodzenia głównej elektrowni na Ołowiance w centrum miasta.
Na bocznicy kolejowej przy schronie, stało zazwyczaj kilka cystern z olejem napędowym do zasilania agregatów.
Konstrukcja schronu zabezpieczała przed zniszczeniem wnętrza, nawet w przypadku bezpośredniego trafienia bombą dowolnej wagi, stosowanej w II WŚ przez aliantów...
Jedyny tego typu schron w Polsce. Unikalny przykład fortyfikacji obronnej. 
 Schron zapasowej elektrowni z 1943 roku
Na trasie

Jadąc dalej mijamy kilka zaniedbanych i sypiących się zabudowań, co zresztą ogłaszają stosowne tabliczki (5). Z lewej strony widać most wantowy im. Jana Pawła II, którym można dojechać na Westerplatte (ale to może innym razem).

Opuszczone budynki
Most wantowy im. Jana Pawła II

Po drodze miniemy również stację elektroenergetyczną (6).

Stacja elektroenergetyczna

Jadąc wałem zbliżamy się cały czas do Rafinerii Gdańskiej i jej wysokich kominów, które już z oddali dają się zauważyć, buchając co rusz ognistymi kulami (7).

Rafineria Gdańska 1
Budynki biurowe Rafinerii Gdańskiej

Mijając z prawej strony stację benzynową Orlenu (to ciekawe, że koło potężnej rafinerii należącej do grupy LOTOS stoi stacja benzynowa Orlenu) dojeżdżamy do przejścia dla pieszych na ruchliwej ulicy Elbląskiej. Po przejściu zatrzymaliśmy się na moment na przystanku autobusowym i strzeliłem kilka fotek Rafinerii Gdańskiej (8).


Rafineria Gdańska
Rafineria Gdańska

Jadąc ulicą Benzynową, która z początku ma bardzo ładną asfaltową nawierzchnię, a potem zamienia się w nieco bardziej dziurawą, mijamy z lewej strony wspomnianą rafinerię, zaś po prawej znajduje się oczyszczalnia ścieków "Wschód".  W powietrzu unosi się dość nieprzyjemny zapach. Dobra wiadomość jest jednak taka, że droga ta jest mało uczęszczana przez samochody, więc chociaż one nie będą zbyt mocno uprzykrzać nam wycieczki. Ulica Benzynowa po jakimś czasie łączy się z Płońską.

Wiatrak
Ja na trasie

Z ulicy Płońskiej warto na moment zjechać nad brzeg Martwej Wisły (9).
Nad Martwą Wisłą
Ania
Nad Martwą Wisłą

Kawałek dalej postanowiliśmy opuścić ulicę Płońską i skręciliśmy w lewo w drogę wiodącą wśród domków. Po pewnym czasie żałowaliśmy tego manewru. Widoki bardzo ładne, bo jedzie się wzdłuż brzegu Martwej Wisły, ale niestety droga wyłożona jest betonowymi płytami co źle wpływało na komfort jazdy i już po chwili mieliśmy obolałe "cztery litery".

W końcu droga przez mękę (choć przesadzam, aż tak tragicznie nie było) kończy się, bo docieramy do drogi nr 501 - ulicy Turystycznej. To z kolei oznacza, że za moment czeka nas przeprawa przez most pontonowy (10) na wyspę Sobieszewską.

Most pontonowy w Sobieszewie
Most pontonowy w Sobieszewie

Później mieliśmy szczęście zaobserwować otwarcie mostu. Całą operację sfilmowałem, żebyście drodzy Internauci, również mogli zobaczyć jak to wygląda.



Po przeprawie przez Martwą Wisłę zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia pod tablicą informującą, że oto jesteśmy na Wyspie Sobieszewskiej (11). W tym też miejscu rozpoczyna się Bursztynowy szlak rowerowy, który prowadzi dokoła całej wyspy. Niestety nie wybraliśmy się tą trasą, wybraliśmy natomiast wycieczkę po rezerwacie Ptasi Raj.

Ania w Sobieszewie
Ja w Sobieszewie

Z tego samego miejsca dobrze widoczna jest również słynna hałda fosfogipsów na Wiślince.

Hałda fosfogipsów na Wiślince widziana z Sobieszewa
Wikimapia.org:
Hałda fosfogipsów w gminie Pruszcz Gdański zaczęła powstawać przed ponad trzydziestu laty. Wówczas odpad Gdańskich Zakładów Nawozów Fosforowych "Fosfory" miał tylko zasypać dziurę po kopalni gliny w okolicy miejscowości Wiślinka nad brzegiem Martwej Wisły. Po zasypaniu wyrobiska nie zaprzestano usypywania fosfogipsu, z czasem powstała olbrzymia hałda. Obecnie odpady sięgają wysokości 51 metrów, mają szerokość ok 400 m, i stanowią stały, widoczny w dzień i w nocy, element krajobrazu.
Udaliśmy się ulicą Tęczową, a potem Sobieszewską do rezerwatu przyrody Ptasi Raj (12). Podróż rowerem przez rezerwat nie należy do łatwych, chyba że nie spotka się dużej ilości spacerujących turystów. Ścieżki są dość szerokie, ale wiadomo jak to z tłumnie idącymi ludźmi bywa.

W rezerwacie Ptasi Raj
W rezerwacie Ptasi Raj
Żona cierpliwie na mnie czeka
Ptasi Raj
Grobla na jeziorze Ptasi Raj

Droga jest przyjemna, wiodąca przez iglasty las (właściwie mieszany z przewagą drzew iglastych) i niezbyt wymagająca. Do czasu. Dojeżdżając do oznaczonego na mapce punktu 13 kończy się miła i przyjemna przejażdżka. Ścieżka staje się tak wąska, że o jeździe nie ma mowy. Tą część trasy prowadziliśmy swoje rowery. Dodatkowo na drodze spotkamy kilka utrudnień, od plażowego piasku (zadziwiające, że plażowy piasek pojawia się tak głęboko w lesie) do licznie powalonych na ścieżkę drzew. Ogólnie widać, że ta część ścieżki jest strasznie zaniedbana. Dodatkowo w miejscu w którym mija się byłą bazę wojskową (14), gdzie w czasie Zimnej Wojny stacjonował 23 Rakietowy Dywizjon Ogniowy WOPK/WLOP (co ciekawe teraz mieści się tam ośrodek wypoczynkowy), po ścieżce wala się drut kolczasty (!) ze zniszczonego ogrodzenia, pamiętającego te czasy.

Wikipedia.pl:
23 dywizjon rakietowy Obrony Powietrznej (23. dr OP) - pododdział Wojska Polskiego, sformowany w 1963 w Gdańsku-Sobieszewie, rozformowany w 1999.
Wyposażenie dywizjonu zmieniało się wraz z możliwościami finansowymi państwa oraz z rozwojem techniki wojskowej. Od początku istnienia był uzbrojony w system rakietowy S75M "Wołchow" produkcji radzieckiej.

Na szczęście dość szybko docieramy na cywilizowaną drogę, którą bez przeszkód docieramy z powrotem na ulicę Turystyczną. Mieliśmy jeszcze w planie objechać wyspę szlakiem bursztynowym, ale nagle wzmógł się wiatr i postanowiliśmy wracać do domu, przeczuwając pogorszenie pogody. Przejazd szlakiem oznaczałby dodatkowe kilkanaście kilometrów, a mając w perspektywie trzydziestokilometrowy powrót do domu, odpuściliśmy. Może następnym razem.

Do domu wróciliśmy tą samą drogą z tą różnicą, że zamiast tłuc się ponownie betonowymi płytami wzdłuż brzegu Martwej Wisły, pojechaliśmy ulicą Płońską.

Ogólnie trasa jest przyjemna i bardzo prosta, a przede wszystkim płaska. Nie ma tu żadnych poważnych wzniesień, stąd jazda jest płynna i nie sprawia problemów. Utrudnienie stanowią jedynie, występujące miejscami, dziury w jezdni.

Zainteresowanych genezą oraz ciekawą historią wyspy sobieszewskiej odsyłam na stronę http://sobieszewska.wyspa.pl/historia/

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

jutro się wybieram na Sobieszewo, nie jestem z gdańska także bardzo dobrze, że mogę skorzystać z Twoich rad. Dzięki! pozdrawiam!

Micho pisze...

Nie ma za co. Cieszę się, że do czegoś się opis przyda:) Daj znać po wyprawie jak wrażenia:)

Udanej wycieczki.

Enerigia słoneczna pisze...

Wyspa Sobieszewska to bardzo piękne miejsce. Urokliwe i ekologiczne. Polecam szczególnie kontakt z poławiaczem bursztynu z wyspy http://polowbursztynu.pl/

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails